Spotykasz go. Przystojny – no, nawet. Nie brakuje mu zębów, ręce
i nogi na miejscu, z czasem okaże się, ze w bokserkach tez wszystko jak należy.
Inteligentny – no tak, przynajmniej na tyle, żeby nie uruchomić twojego radaru idiotów
– możecie się pośmiać, porozmawiać poważnie o życiu, śmierci polityce i dobrych
restauracjach a także snuć filozoficzne dysputy w czasie seksu. Do tego nawet
dba o siebie (może chodzi na siłownię, może do kosmetyczki, jednak wygląda i
pachnie wciąż jak facet, wiec prawie ideał). Wszystko idzie fajnie, pięknie, różowo,
możecie razem wyjść bez przypalu, gadacie godzinami, w łóżku wanilia z
elementami pieprzu, zbierasz sie z prześcieradła przez kolejne poł godziny próbując
przy tym złapać oddech jak astmatyk w sezonie pylenia – słowem: nie ma nic, na
co mogłabyś narzekać. I nawet mogłabyś już powiedzieć, ze jesteś szczęśliwa,
ale…
Cokolwiek nie powiesz towarzyszy ci salwa śmiechu albo
komentarz. Kiedy zaczynasz cos opowiadać wysłuchujesz pytan, czy
przypadkiem znowu nie jesteś pijana. Każda opinia kontrowana jest przez jego,
zawsze najważniejsza i najbardziej aktualna. Na początek śmiejesz się z nim –
nie chcesz wyjść na idiotkę bez poczucia humoru a tym bardziej bez dystansu do
siebie. Ale z czasem zaczynasz się zastanawiać – co do cholery się z Toba stało.
Nigdy nie byłaś głupia – wręcz przeciwnie, nie musiałaś wypowiadać się na każdy
temat, ale ludzie chętnie słuchali, co masz do powiedzenia. Nawet kiedy prowadziłaś
pijackie dysputy nie budziłaś się zażenowana po imprezie, gdyż inni chętnie podejmowali
temat. Niezależnie, w jakiej grupie się znalazłaś potrafiłaś przetrwać i zjednać
sobie sympatie ludzi a teraz stajesz się głupią idiotką której zdanie… no cóż, wypowiedziała,
zdarzały się gorsze rzeczy wiec można to jakoś zakryć.
I gdyby był to raz, przeszłabyś nad tym do porządku dziennego
ale przy tym kolesiu czujesz się po prostu GLUPIA, czujesz się jak dziewica w łóżku
z gwiazda porno, jak gimnazjalista na uniwersyteckiej dyskusji. I w żadnym
momencie, niezależnie na jaki temat wyrażasz swoje zdanie on nie przyzna Ci
racji, raczej rzuci błyskotliwy komentarz podsumowujący twoje wypociny stawiając
Cie w najgorszym świetle (jednocześnie samemu błyszcząc jak gwiazda polarna czy
może raczej fekalia na perskim dywanie).
Czy to oznacza, ze nagle zatraciłaś zdolność myślenia, stałaś
się amebą i powinnaś ograniczyć czynności życiowe do oddychania, rozkładania nóg
plus oczywiście utrzymywania niezłego tyłka, ale w żadnym wypadku nie wolno Ci otwierać
ust a tym bardziej już nie robić tego publicznie? Czy to oznacza, ze nagle twój
mozg zaczął się kurczyć aż całkowicie wyparować i powinnaś się z tym pogodzić,
ze świat ma się lepiej nie słuchając twoich wypocin?
Cóż… Tak, straciłaś mozg. Ale tylko dlatego, ze pozwalasz
jakiemukolwiek kolesiowi o zaburzonym poczuciu własnej wartości dyrygować Toba.
Jasne, nie jestem jedna z szalonych feministek które uważają ze mężczyźni to
gorszy gatunek, powiem szczerze, ze lubię jak czasem facet podejmuje decyzje i
zdejmuje z moich barek ten ciężar, ale w żaden sposób nie będę akceptować faktu,
ze gość czuje się przy mnie na tyle głupi, ze zamiast podszkolić mozg albo odrzucić
to idiotyczne myślenie musi dowartościować się ściągając mnie w dol. Dwie
proste zasady – wybrał mnie, to znaczy ze nie tylko mam słodka buźkę i niezłe ciało
ale mam także cos do powiedzenia (z mojego doświadczenia większość kolesi woli
jednak mieć możliwość porozmawiania przed, po albo nawet w trakcie). Druga
zasada – ja go wybrałam, znaczy ze lubię jego tok myślenia, sposób rozumowania
i to nawet wtedy, kiedy totalnie się z nim nie zgadzam.
Jestem prostą dziewczyną. Lubię dobry seks, lubię długie rozmowy,
lubię dużo się śmiać, ale przede wszystkim chce czuć się swobodnie zostawiając poczucie
zażenowania za drzwiami. Ale zdecydowanie lubię to poczucie, kiedy wszystko to występuje
razem. To nie jest wiele, nie rożni się od potrzeb i pragnień innych lasek,
jakie znam, a powiedziałabym nawet, ze jestem minimalistką (nie zadam od gościa,
żeby za mnie płacił, nie oczekuje super prezentów, jestem w stanie udźwignąć
swoje wydatki bez pomocy faceta). Ale jeśli nie otrzymuje podstawowych rzeczy
jak poczucie bezpieczeństwa, poczucie, ze cos znaczę – wycofuje się.
Kiedyś pozwalałam gościom robić ze mną, co chce i dostawałam
wielkiego kopa (odcisków butów na moim tyłku już nawet nie policzę). Teraz się szanuje.
Nie jestem głupia i znam wielu ludzi, dla których rozmowa ze mną jest przyjemnością
i z którymi możemy pic whisky do rana i nigdy nie zabraknie nam tematów. Jeśli jakiemuś
facetowi to nie pasuje, polecam znaleźć ładna i głupia laskę, która będzie zaśmiewać
się z jego żartów, ładnie wypinać tyłek i potwierdzać wszystko jedynie poprzez
trzepot rzęs. Polecam także zacząć się akceptować a nie szukać możliwości poczucia
wartościowym poprzez ośmieszanie ludzi dookoła. To naprawdę dobra metoda, która
pozwala utrzymać ludzi przy sobie. I to naprawdę działa, bo po pierwsze
zaczynasz lubić siebie taka, jaka naprawdę jesteś i przestajesz się tego wstydzić
a po drugie – zaczynasz oczyszczac swoje srodowisko z ludzi, którzy za wszelka
cene probuja udowodnić jak głupia jesteś tylko po to, aby przez chwilę poczuć się
lepiej.
Nie, nie jesteś głupia. To on nie potrafi zaakceptować Twojej
mądrości. I wiesz co? Olej go. Trzymaj sie z tym, kto nie ma takich problemow.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Za SPAM dziękujemy.
Krytykę konstruktywną bardzo chętnie przyjmiemy (czytaj: foch i tupanie nogami), jeszcze chętniej miłe słowa.
A nalepiej kwiaty i czekoladki.