czwartek, 10 września 2015

Nie rób z siebie idiotki.

Jako że temat związków, relacji, rozstań, powrotów, pijackich SMSów nie jest mi obcy (kto mnie zna, wie nawet, że w ostatnim punkcie jestem niekwestionowanym mistrzem żenady) ostatnio dosyć uważnie obserwuję siebie i ludzi dookoła właśnie przez ten pryzmat. I ze smutkiem musze powiedzieć, że w żaden sposób nie potrafimy się rozstawać. Nie będę się koncentrować na mężczyznach, bo brakuje mi doświadczenia (a także pewnych części, które sprawiają, że przynależy się do tej części społeczeństwa :) ). Ale laski, dla nas można wyznaczyć kilka zasad:

1. To ZAWSZE boli, ale to normalne.

Odszedł? Ty go zostawiłaś? Podjęliście wspólnie decyzję? Niezależnie, czy trwało to dwa miesiące czy trzy lata, jeśli nie jesteś socjopatką czy nie cierpisz na jakieś niesamowite zaburzenia osobowości to normalne, że rozstanie boli. Co więcej, nikt nie powiedział, że nie będzie, że masz przechodzić przez to obojętnie. I to jest normalne że okazujesz ból, normalne, że nie masz ochoty widzieć ludzi, że odrzucają Cię faceci. Ale jest dobra wiadomość - TO MIJA. Nie dam Ci idealnego przepisu, ja czasem po kilku latach mam łzy w oczach kiedy przypomnę sobie coś. I to nie jest nic złego, dopóki nie tworzysz fantazji i nie ranisz nikogo ani siebie. Ale skoro teraz boli pozwól sobie być trochę żałosną, zamknij się w domu (NA CHWILĘ), wypij wino, wyślij kilka głupich wiadomości - cokolwiek Ci pomoże. I nie obwiniaj się za to - większość z nas tak ma, więc nie wyrzucaj sobie kolejny miesiąc, jak się ośmieszyłaś, powiedz o tym, napisz na FB, cokolwiek, co sprawi, że będzie Ci łatwiej.

2. Szanuj się. Niezależnie od wszystkiego.

Niezależnie z czyjej strony wyszła inicjatywa rozstania, zawsze był jakiś powód. Jeśli Ty odeszłaś może czułaś się niedoceniana, może czułaś się nieszczęśliwa, może miałaś dosyć; może też razem doszliście do pewnych wniosków, albo to on miał dosyć, nieważne. W 99% przypadków, nawet jeśli Ty odchodzisz do innego gościa, będzie Ci brakować wspólnych chwil (jeśli tak nie jest to po co w ogóle utrzymywałaś tę relację?). Ale to nie oznacza, że teraz masz co chwilę do niego wydzwaniać, prosić o spotkanie, przespać się z nim bo brakuje Ci kogoś. Przetrzymaj to. Skoro to koniec, to tak jest. Dorośli ludzie powinni brać odpowiedzialność za swoje słowa. I nawet jeśli po jakimś czasie zdecydujecie, że chcecie być razem (co na ogół w moim pojęciu nie ma sensu, ale to osobny temat), w tej chwili nie ma to sensu. Cokolwiek się stało, miało swój powód i nie próbuj na siłę odwrócić tego. Trochę tęsknoty jest zawsze dobre a i Ty z czasem nabierzesz dystansu do całej sprawy.

3. Pozwól sobie dostrzec jego wady...

Na ogół im więcej czasu mija od rozstania tym łatwiej zauważyć że nasz wybranek wcale nie był ideałem - i to jest całkowicie dobre i naturalne. Po rozstaniu mamy zdolność idealizowania tego co było więc kiedy przypominasz sobie jego wypowiedzi i nagle olśniewa Cię - 'wydawało mi się, że jest taki mądry, a pieprzył takie bzdury' czy 'zawsze nosił się elegancko i z klasą a w restauracjach zachowywał się jak ostatni burak' nie oznacza to, że go nienawidzisz ale nabierasz dystansu - to także część procesu powrotu do normalności. Łatwiej pogodzić się z tym co przeminęło jeśli odczarujesz to.

4. ...Ale nie ośmieszaj i nie obgaduj

Jesteśmy dorosłe i same podejmujemy wybory z kim chcemy się spotykać. Jasne, czasem ja też tęsknię za czasami, kiedy po prostu spędzało się czas z kimś kogo przyprowadzili znajomi rodziców ale na ogół mamy szczęście, że wybór jest w naszych rękach. Tak więc jeśli nie padłaś ofiarą aranżacji znajomości przez ukochaną babcię, która już nigdy nie ugotuje Ci rosołu dopóki nie zejdziesz się z tym 'uroczym młodzieńcem' znaczy, że wiedziałaś na co się piszesz. I najgorszą rzeczą pod słońcem jest obgadywanie, ośmieszanie i odsłanianie słabości drugiej strony. Nie mówię tu o lekkich żartach czy dyskusjach z przyjaciółmi na temat tego, dlaczego się rozeszliście - to jest całkowicie ok. Ale ośmieszanie jego sprawności seksualnej, wyśmiewanie albo opowiadanie o jego rutynach, nawykach czy sposobie myślenia jest już żałosne. I to nie jego ukazuje w złym świetle. To Ty wiedziałaś to wszystko i akceptowałaś. Nie ośmieszaj się teraz.

5. Wyjdź do ludzi

Niezależnie od tego, jak Ci się nie chce, wyjdź do ludzi. Idź na spacer, napij się czegoś, obejrzyj serial z przyjaciółką, idź na siłownię albo nawet do sklepu - gdziekolwiek, gdzie musisz się normalnie ubrać, nałożyć makijaż, wyglądać jak człowiek. Wiem, że Ci się nie chce. Znam to uczucie kiedy jedyne na co masz ochotę, to wyrzucić telefon za okno, z jednej strony dlatego, by nikt się do Ciebie nie odzywał, z drugiej zaś by nie ulec pokusie napisania do byłego. Dlatego idź do ludzi. Znajdź najbardziej skomplikowane zajęcie, nawet jeśli to noszenie ciężarów czy bieg 20 kilometrów. Zobaczysz jak wiele się zmieni. Zwłaszcza jak się cholernie zmęczysz.

6. Nie czekaj na jego znak

Chciałaś czegoś innego, nie dostałaś, pogodziłaś się już z tym, że nie dostaniesz w tej relacji to, na co zasługujesz - lepiej dla Ciebie. Jeśli on odszedł może to boleć bardziej ale wciąż musisz zaakceptować jeden fakt - on nie był dla Ciebie. I jeśli zranił Cię do tego stopnia że teraz chodzisz jak obłąkana albo sprawił że odeszłaś to najprawdopodobniej oszalejesz widząc nieodebrane połączenie od swojego ukochanego - nie oszukujmy się, to karmi nasze ego że on wciąż nie może się uwolnić. Ale przecież, przede wszystkim to my nie możemy się uwolnić z matni, czekając na jego znak by sztucznie podbudować naszą wartość. Też to robiłam. Ale nauczyłam się dwóch rzeczy - może to być niezwykle kłopotliwe kiedy on zaczyna sie odzywać i z czasem także męczące (zwłaszcza kiedy nie widzisz szansy na naprawę związku), a jeśli nie jest to znaczy, że nie chodzi o Ciebie i o powrót - czyli zapomniał czegoś od Ciebie, masz jakieś dokumenty lub wiedzę, może chce mu się seksu, a Ty jesteś bezpieczna, ciepła, miła. I na ogół w relacjach które się rozpadły (poza paroma pierwszymi, trochę żałosnymi dniami) takie nagłe powroty nie wróżą nic dobrego.

7. Zasługujesz na coś lepszego

Nie chodzi tu o bycie wybredną za wszelką cenę - jeśli chcesz to skończysz kiedyś sama, jednak o takich relacjach nie chce mi się pisać. Chodzi mi tylko o to by znać swoją wartość. I skoro z jakiegoś powodu nie jesteście razem to oznacza, że nie otrzymałaś tego, co powinnaś (nie oszukuj się, że on był idealny bo gdyby tak było, tobyś była szczęśliwa). Nie próbuj więc na siłę odzyskać go czy zwrócić na siebie jego uwagę. Prędzej czy później spotkasz kogoś kto doceni Cię jaką naprawdę jesteś. Tego kwiatu jest pół światu, nie musisz być z kretynem, chłopcem albo nawet mężczyzną który nie daje Ci tego, czego naprawdę szukasz.

8. Nie bój się co on pomyśli

Trafiłaś na imprezę i po butelce wina zaczęłaś rozmowę z całkiem niezłym przystojniakiem, ale w drodze do twojego/jego mieszkania orientujesz się że twój były uznałby Cię za dziwkę? Albo, że nie możesz się z nim przespać chociaż czujesz że masz powódź w majtkach, bo twój ukochany na pewno czeka na Ciebie? A co Cię obchodzi co on o Tobie myśli? Nie mówię, że masz wskakiwać komukolwiek do łóżka ale na pewno nie odmawiaj sobie przyjemności ze względu na niego. Miał swoją szansę, nie wykorzystał jej. Więcej, najprawdopodobniej on też nieźle się bawi i nie zastanawia się cały czas, co sobie o nim pomyślisz. Plus ja nauczyłam się jednego. Jeżeli facet Cię kocha, NIE NAZWIE Cię dziwką. Proste

9. Zakochaj się

Jasne, łatwo mówić, trudno zrobić, ale pamiętasz swoje pierwsze rozstanie? Myślałaś, że już nikogo nie poznasz, a potrafiłaś żyć na nowo, normalnie. Po prostu jeśli jesteś normalną laską, umiesz cieszyć się życiem idziesz do przodu i masz normalnie poukładane w głowie (a nie problem z obsesją) to z czasem opadną emocje i uczucie "wyłączności" tej jednej osoby. Jasne, zostaną wspomnienia, pewne emocje, ale to jest nieuniknione i świadczy dobrze o Tobie. Jednak to nie znaczy, że nie możesz iść do przodu. Poznasz kogoś, zakochasz się i nie miej z tego powodu wyrzutów sumienia. Nie słuchaj ludzi którzy mówią  "za szybko, za często, za wcześnie, za wielu". Ja wierzę, że możesz kochać wiele razy, nigdy tak samo ale zawsze mocno i szczerze, masz ogromne serce i ono pomieści więcej niż się spodziewasz (ale zajechało sentymentem!). Nie zamykaj się, nie ma w życiu piękniejszego doświadczenia niż dawanie i branie miłości, nie bój się tego i nie zabraniaj sobie bo ktoś czy coś. To Twoje życie, Ty masz być szczęśliwa a nie ludzie dookoła. Kogo obchodzi ile razy i z kim?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Za SPAM dziękujemy.
Krytykę konstruktywną bardzo chętnie przyjmiemy (czytaj: foch i tupanie nogami), jeszcze chętniej miłe słowa.
A nalepiej kwiaty i czekoladki.