No, ja w każdym razie znam.
Impreza? A bo coś tam, ale na ogól nie wydaję tyle.
Nie wyszło nam? Ale to nie przeciwko Tobie, po prostu ja jakoś nie umiem, ale Ty jesteś dobry, ja spieprzyłam.
Buty? A wiesz, w sumie były na przecenie, a i tak przecież muszę w czymś chodzić.
Robię to codziennie. I ostatnio po mojej sesji terapeutycznej kiedy przez pół godziny tłumaczyłam mojemu terapeucie, dlaczego właściwie zaczęłam się z kimś spotykać i wreszcie uświadomiłam sobie na koniec, że próbuję się usprawiedliwiać przed osobą, która nawet tego ode mnie nie oczekuje, przyszła mi do głowy tylko jedna refleksja:
GÓWNO.
Tak, pomińmy już może głębię tej refleksji, ale mi też zdarza się zabłysnąć. Chodzi o to, że każdy inny wciąż 'robi sobie dobrze' i to nie dlatego, że była okazja, że znalazł okoliczności łagodzące - a dlatego, że MOŻE. Bo na to zasługuje. A ja nagle zaczynam się kajać ze swoich wyborów aby ktoś nie pomyślał, że 'jestem łatwa, jestem egoistką, jestem materialistką, jestem skupiona na sobie, itepe, itede'. Wciąż koncentruję się na tym, co pomyślą o mnie ludzie, ale zapominam, że nikogo nie krzywdzę, a moi przyjaciele kochają mnie taką, jaką jestem - słodką, roztrzepaną, wiecznie zakochaną, zabieganą, czasem marudną, czasem nieznośną. Moi przyjaciele nie będą mnie oceniać za to, z kim sypiam, na co wydaję pieniądze,
A inni?
Będą. Jasne, że będą. Ale czy naprawdę chcesz mieć coś wspólnego z ludźmi tak małymi, że nie mają nawet miejsca na własne życie, więc muszą kraść powietrze z Twojego? Naprawdę obchodzi Cię opinia ludzi, którzy pojawiają się tylko po to, aby skorzystać z Twojego ciepła, wydrzeć odrobinę energii i zostawić Cię, kiedy już nie ma co zabrać? Po co Ci to? Czy naprawdę tyle znaczy dla Ciebie ktoś, kto zostawia jedynie negatywny ślad w Twoim życiu?
Ludzie zawsze będą gadać. Nieważne, czy to z zazdrości (a na ogół tak jest, bo masz odwagę się cieszyć, postawić, powiedzieć prawdę, jesteś ładna, mądra, cokolwiek) czy z braku własnej wartości (najłatwiej poczuć się lepszym sprowadzając kogoś w dół). Odetnij się. Pamiętaj, niezależnie od tego, ilu masz partnerów, z kim sypiasz, co kupujesz, jak jadasz - dopóki nie robisz nikomu po drodze krzywdy - masz do tego prawo. I rób to dalej. A nawet jeśli zranisz kogoś tylko dlatego, że chcesz być szczęśliwa? Czasem tak bywa. Nie jesteś kinder czekoladą - nie wszyscy muszą Cię lubić. Ważne, że nie musisz zaspokajać potrzeb wszystkich ludzi dookoła. Trzymaj się z tymi, którzy zaspokajają Twoje i dbaj o nich. To wystarczy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Za SPAM dziękujemy.
Krytykę konstruktywną bardzo chętnie przyjmiemy (czytaj: foch i tupanie nogami), jeszcze chętniej miłe słowa.
A nalepiej kwiaty i czekoladki.