Dziś będzie o mężczyznach, chłopakach, facetach. Bo mogę.
Otóż ostatnio zafascynował mnie pewien chłopak. Spotykaliśmy
się dwa miesiące, było słodko, milo, ale miał mnie w dupie. Proste. Ja chciałam
widzieć w nim same dobre rzeczy, on nie chciał nic poza dobrą zabawą. Z ciężkim
sercem postanowiłam odejść. Po prostu nie chciałam któregoś dnia obudzić się wiedząc,
ze zakochałam się w kimś, dla kogo jestem tylko zabawka. Powiedziałam to wprost,
bez łez, bez emocji, bez fajerwerków. Powiedziałam tez, ze nie winię go za nic,
(na co usłyszałam, ze i tak by to go nie obchodziło). Powiedzieliśmy sobie cześć,
tyle z tego było. Proste? W teorii.
Z litości nad sobą pominę fakt moich pijanych wiadomości
jednego wieczora, ale każdemu zdarza się popełnić błędy, w każdym razie zdarza się,
kogo to obchodzi. J
Co mnie uderzyło? Absolutny brak emocji z jego strony. Gra? Może.
Nie chodzi już o mnie, bo jeśli ktoś nie widzi, ze jestem wyjątkowa, to jego sprawa,
nie moja. Ale skąd u mężczyzn bierze się przekonanie, ze okazanie jakiejkolwiek
emocji jest złe? Myślałam, ze to może moja wina (mój terapeuta uważa, ze
obwinianie siebie jest moim ulubionym zajęciem). Jednak po kilku rozmowach, rozmyślaniach,
samotnych nocach, sesji terapeutycznej i imprezie wiem już, ze to nie ma związku
ze mną. Niektórzy tacy już są – tak zwani gracze. Zero zaangażowania, zero
emocji, uwagi – tylko czerpanie profitów dla siebie. Postarają się zachować pozory,
nawet w sumie czasem o Ciebie zadbają, ale nie ma to nic wspólnego z Tobą –
wszystko dla komfortu. Taka gra na zasadzie ‘nic mnie nie rusza’.
Tylko ja jestem dosyć dobrym obserwatorem i łatwo wyłapuje
drobne szczegóły. Doskonale widzę, kiedy ktoś czuje się zagrożony, kiedy czuje się
bezpieczny, kiedy otwiera się na innych a kiedy zakrywa pewnością siebie
wszystko. Łatwo mogę wypisać i wypunktować zachowania i cechy, które widzę i kiedyś
to robiłam. Teraz nie chce mi się zmieniać świata, zwłaszcza kiedy on nie chce być
zmieniany. Tym razem chodziło tylko o mnie i tylko na sobie się skupiłam. Bo wszystko
rozbijało się tu o szacunek.
I zawsze o szacunek chodzi. Jeśli ktoś nie uważa, ze jesteś wystarczająco
dobra by wyjść na kawę (bez całej gadki o związkach), udaje ze nie istniejesz a
odzywa się do Ciebie, kiedy ma czas stajesz się tylko miejscem w kalendarzu,
rozrywką, zabawką. Jeśli Ci to odpowiada – zostań przy tym. Mnie nie. Nie mowie
tu od razu o wielkim związku – (kolejna rzecz, która dla mężczyzn wydaje się niepojęta
– związków nie tworzy się na zasadzie „o, od dzisiaj jesteśmy razem” tylko na
to trzeba czasu, to nie sztywne ramy a poczucie, ze jest razem dobrze i chcemy
to budować), – ale o wyjściu, spędzaniu czasu. Jak normalni ludzie. I jeśli ktoś
nie umie tak z Tobą postępować, na co Ci to dziewczyno?
Ja postawiłam na jedna kartę. Trochę boli, zawsze boli, ale
pozostaje duma, ze umiesz postawić się dla siebie. Rezygnujesz ze sztucznych
chwil bliskości na rzecz pozostania singlem, bo wiesz, czego chcesz. To ciężki
proces, będziesz czuć się dziwnie, popełnisz kilka błędów, będziesz chciała szukać
sztucznych relacji, będziesz chciała się odezwać, będziesz pewnie płakać, ale
to nieważne – przetrzymasz nie wskakując każdemu kolejnemu do lóżka, zostaniesz
sama na jakiś czas i w pewnym momencie otrzymasz to, na co zasługujesz. Bo
przestajesz zadowalać się byle czym i byle kim.
I nie, nie powiem złego słowa o nim, ale nie będę tez rozpaczać,
płakać, robić szopki. Jeśli chłopak uważa, ze nie ma ci do zaoferowania nic wyjątkowego
to smutne i świadczy o jego samoocenie (tej prawdziwej, nie masce, którą
pokazuje na zewnątrz), ale nie warto wtedy koncentrować się na nim – lepiej poczekać
na kogoś, kto uważa ze ma w sobie cos ‘innego’ i tym bardziej może podzielić się
tym z Toba. A wtedy i wszystkie aspekty zżycia staja się wyjątkowe (tak, wyjątkowe,
nie przeciętne) – wspólne wieczory, wyjścia, seks.
Nie zadowalaj się byle czym. Tego kwiatu naprawdę jest pól światu,
przyjdzie także twój czas. A jeśli brakuje Ci seksu to cóż… Wciąż szukam rozwiązania,
ale na szczęście jest parę w rezerwie ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Za SPAM dziękujemy.
Krytykę konstruktywną bardzo chętnie przyjmiemy (czytaj: foch i tupanie nogami), jeszcze chętniej miłe słowa.
A nalepiej kwiaty i czekoladki.