sobota, 27 września 2014

You're doing it wrong.

Mam dziwne poczucie, że zarówno ja, jak i Monika, wzajemnie się nakręcamy i chodzimy ciągle wkurzone. Cudem jest to, że nie zaczęłyśmy jeszcze nawzajem się okładać, chociaż biorąc pod uwagę fakt, iż czasem zdarza nam się warknąć, wygląda powoli na to, że z czasem wybuchnie jakaś wojna. Ale, obie przy tym wiemy, że problemem wcale nie jest druga z nas (no dobra, czasem muszę przyznać, że życie w moim towarzystwie pozwala wytrenować anieeeelską wręcz cierpliwość), ale...

ughm...
zacytuję klasyka, bo mi wstyd mówić głośno



no, właśnie... tyle na ten temat.
Bo mam dziwne poczucie, że obie poczułybyśmy się jakieś takie... wyluzowane? Przestałybyśmy narzekać? Nawet byśmy się uśmiechały :)
A teraz, niestety, mam poczucie, że nasze konwersacje z każdym przystojnym, miłym gościem wyglądają tak:


Ughm...
Jeśli to was gorszy, wybaczcie. Emigracja to nie tylko splot wzniosłych wydarzeń. Czasem to po prostu brak codziennych rzeczy ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Za SPAM dziękujemy.
Krytykę konstruktywną bardzo chętnie przyjmiemy (czytaj: foch i tupanie nogami), jeszcze chętniej miłe słowa.
A nalepiej kwiaty i czekoladki.