poniedziałek, 29 września 2014

Raz na wozie, raz bez wozu.

Weekend minął, po zwolnieniu nie zostało nawet wspomnienie, należało więc udać się do Fabryki Plotek (a może czegoś nowego się dowiem?) Przez większość czasu nie zrobiłam nic produktywnego i zadowolona z siebie udałam się do domu.
Prawie nic nie mogłoby spieprzyć mojego dzisiejszego nastroju, gdyby nie mały incydent.
Otóż, ktoś z moich szanownych, uwielbianych kolegów z najcudowniejszej firmy świata doniósł na mnie, iż opublikowałam post krytykujący fakt, iż wielkie korporacje wszystko komplikują...
Tadaaaam! Gdyby nie fakt, że otrzymałam PISEMNE UPOMNIENIE i drugi, że ktoś na mnie kolejny raz doniósł, potraktowałabym to jako żart. Ale nie, to żart nie był, i bynajmniej nikomu, poza mną do śmiechu nie było.
Ale trudno. Kocham moją firmę, nie zamieniłabym jej na nic innego w życiu, jest najcudowniejszym miejscem. Amen.

PS. Żeby było śmiesznie, w tym miesiącu zdążyłam dostać jeszcze nagrodę za moją pracę. Kto ich zrozumie?

A to skutki nadmiaru wolnego czasu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Za SPAM dziękujemy.
Krytykę konstruktywną bardzo chętnie przyjmiemy (czytaj: foch i tupanie nogami), jeszcze chętniej miłe słowa.
A nalepiej kwiaty i czekoladki.